Czytając dramaty Franciszka Zabłockiego, napotykamy wiele słów, które przysporzyć mogą niemałych problemów. W dziełach tych występują wyrazy, które zrozumiałe są dla nas tylko z pozoru. Jednym z takich słów, które „wyłowiłam” z komedii Sarmatyzm jest “flegma”. Dzisiaj już mało używane, co czyni je jeszcze śmieszniejszym. Już tłumaczę jednak, o co chodzi.
Powtarzane tylekroć, flegmy mi nie staje
I cały się zapalam-kłaniam
Zdanie to jest komiczne nie tylko ze względu na sytuację, co było zamierzeniem autora, ale także ze względu na wspomniane wyżej słowo. Pozornie tekst jest zrozumiały dla przeciętnego odbiorcy. Zagłębiwszy się jednak w etymologię odkrywamy, że flegma znaczyła kiedyś po prostu spokój. Stąd też początek swój wzięło słowo flegmatyk, które dzisiaj ma wydźwięk raczej negatywny, a kiedyś… O tym w kolejnej notce…
Occama
2 odpowiedzi jak dotąd ↓
Czytelnik Słowniczka // 04/04/2009 @ 20:21 |
Occamo, uważam, iż w sposób bardzo nieflegamtyczny (powiedziałbym, że nader frapująco) przedstawiłaś oświeceniową “flegmę”. Pozdrawiam wiosennie.
Czytelnik Słowniczka // 04/04/2009 @ 20:24 |
Korekta:
Przepraszam, wiosna mnie rozprasza: powinno, oczywiście, być “nieflegmatyczny”, a nie “nieflegamtyczny”. Jeszcze raz pozdrawiam.