Koło Miłośników Literatury Dawnej

Laura i Filon i Dobrze Poinformowany Facet

27/03/2009 · 26 komentarzy

Kategorie: Cytaty · Varia
Otagowane: , , , , ,

26 odpowiedzi jak dotąd ↓

  • Obrońca sentymentalizmu // 28/03/2009 @ 09:45 | Odpowiedz

    Profanacja!!! :/ Gdzie jest Mazowsze? Tylko ono może pomścić Karpińskiego. ;)

  • bluegirl // 28/03/2009 @ 13:03 | Odpowiedz

    Ale czego profanacja? Czy zatem już K. I. Gałczyński sprofanował “Laurę i Filona”? Sentymentalizm? F. Karpińskiego? Czy może dopiero kabaret “Potem” to uczynił? Profanując Gałczyńskiego? Czy profanując obu poetów? Czy może profanując poezję jako taką?

  • Obrońca sentymentalizmu // 28/03/2009 @ 14:10 | Odpowiedz

    Błękitna Dziewczyno, może słowa “profanacja” użyłem trochę na wyrost, ale niechybnie jest to sparodiowanie utworu o dość wzniosłej -aczkolwiek pewnie nie do końca przekonującej wszystkich dzisiejszych czytelników – tonacji, czyli odarcie go z warstwy ideowej, sprowadzenie do czczej rozrywki. Czy “Laurę i Filona” można dezawuować? Moim zdaniem nie. Dlatego mam żal zarówno do Gałczyńskiego (skądinąd wyśmienitego poety, któremu jednak natrząsanie się z wiersza Karpińskiego chluby nie przyniosło), jak i do kabaretu “Potem”.
    I to nie jest tylko kwestia osobowościowej sztywności czy braku poczucia humoru (o co być może, niesłusznie, mnie posądzasz), lecz przeświadczenie, że prawdziwej literatury nie można sprowadzać do skeczu.
    Gdy po raz pierwszy czytałem ten tekst jako bardzo młody człowiek, przemówiła do mnie autentyczność uczuć jego bohaterów. Czy mam to teraz unieważnić w sobie rechotem wywołanym popisami kabareciarzy i rozminąć się z Karpińskim, którego chyba dobrze w sferze emocjonalnej rozumiałem?
    Pozdrawiam najserdeczniej i życzę wszystkiego najlepszego. :)

  • bluegirl // 28/03/2009 @ 14:29 | Odpowiedz

    Jak rozumiem, uczynienie tworzywem skeczu “nieprawdziwej” literatury nie budziłoby Twojego sprzeciwu?

  • Obrońca sentymentalizmu // 28/03/2009 @ 14:42 | Odpowiedz

    Jeżeli przez pojęcie “nieprawdziwej” literatury uważasz taką sobie literaturkę – to nie. :)

  • bluegirl // 28/03/2009 @ 14:50 | Odpowiedz

    W zasadzie wcale nie posługuję się pojęciem “prawdziwej” i “nieprawdziwej” literatury. Ty je wprowadziłeś do tej dyskusji. Czy “taka sobie literaturka” to Twoim zdaniem utwory poetów drugo-, trzecio-, czwartorzędnych? Problem w tym, że skecz nie może opierać się – powiedzmy – na poezji Fabiana Szukiewicza, bo będzie całkowicie niezrozumiały!

  • Obrońca sentymentalizmu // 28/03/2009 @ 15:02 | Odpowiedz

    Jeżeli kabaret zmierza w stronę literatury (chociaż może powinien bardziej skłaniać się w kierunku życia, bo to jest dla niego najlepsze źródło inspiracji), niech wykorzystuje utwory o charakterze ludycznym, które w tym wypadku są chyba najodpowiedniejszym tworzywem. Nie brak takich.

  • bluegirl // 28/03/2009 @ 15:17 | Odpowiedz

    Kabaret ma to do siebie, że szuka tworzywa w przeróżnych tekstach czy sytuacjach. Zabranianie sięgania do literatury czy też do “prawdziwej” literatury jest chyba ograniczaniem wolności słowa. W tym konkretnym wypadku posłużono się fragmentem z Gałczyńskiego. Czy w takim razie M. Pawlikowska-Jasnorzewska też nie powinna była napisać?:

    A jawor był szumiący, ponury i siny,
    miał dużo, dużo liści, jak drzewo na sztychu.
    – Koszyk miły pleciony był z cienkiej wikliny,
    maliny w nim różowe śmiały się po cichu…

    Filon w zielonym fraczku był jak pasikonik,
    Laura miała łzy w oczach i przepaskę modrą,
    wśród książkowej, pożółkłej i francuskej woni
    leżała, chudą rękę oparłszy o biodro.

    Przyszli w proch się rozsypać (płascy jak kwiat w książce)
    pod umówionym, sinym, szumiącym jaworem:
    smutny, zielony Filon, Laura w modrej wstążce,
    w bladej sukni i w wielkiej kamei z amorem.

  • Obrońca sentymentalizmu // 28/03/2009 @ 15:42 | Odpowiedz

    Primo, tekst Jasnorzewskiej nie ma nic wspólnego z kabaretem (jest przykładem artystycznego, bardzo osobistego spożytkowania wiersza Karpińskiego, a nie jego parodią). Nie twierdzę przecież, że niedozwolone są nawiązania w literaturze do innych dzieł (zasłużyłbym na miano fanatyka, gdybym lansował taką teorię). Secundo, u poetki nic nie “klaszcze za borem jak cholera”, a u Gałczyńskiego tak. I można miec o to pretensje, a fakt, że ktoś je zgłasza chyba nie świadczy o zamachu na wolność słowa (zwłaszcza tego cholerycznego, które za bardzo się panoszy). :)

  • bluegirl // 28/03/2009 @ 18:33 | Odpowiedz

    Ale jak to jest, że jedni poeci mogą nawiązywać do innych dzieł, a drugim nie wolno? Gałczyński zresztą nie tylko w “Teatrzyku Zielona Gęś” dyskutował z “Laurą i Filonem”… (tu akurat nic nie klaszcze za borem “jak cholera”)

    “Filon i Laura”

    wersja nowa

    Już miesiąc wzeszedł, psy się uśpiły
    i coś tam klaszcze za borem…
    - Pewnie mnie czeka mój Filon miły
    pod umówionym jaworem.

    Te słowa rzekła smętna pasterka,
    wiosnę poczuwszy i ruję:
    bieży i patrzy w srebro lusterka,
    liczko rumiane pudruje.

    Otóż i jawor, jawor zielony
    miesiąc przez listki przepuszcza,
    a wtem się tkliwe ozwały strony:
    to Filon wychodzi z kuszcza;

    strzepnął z pluderków suche paprocie,
    na Laurę spojrzał kochaną.
    A na to Laura: – Filonie, do cię
    miłość żywię obłąkaną.

    - Ja też, ja też – rzekł Filon. I onych
    spoiło miłosne przęsło.
    Szumiał i szumiał jawor zielony -
    nagle się drzewo zatrzęsło:

    matka to była na drzewa szczycie,
    córkę inwigilowała;
    i w takiej chwili z krzykiem: “O dziecię!”
    rzuca się między dwa ciała:

    - O ty nieszczęsna, mówiłaś wonczas:
    “Idę do kina grzecznie”.
    Tu z patałachem szukasz miesiąca
    i grzesznie, i niebezpiecznie.

    Co mówiąc, córkę; bierze do ręki,
    gaikiem do domu idą.
    A tkliwy Filon wszczętej piosenki
    musiał dokończyć z Dorydą.

  • bluegirl // 28/03/2009 @ 19:01 | Odpowiedz

    Czy możemy mieć pewność, jeśli chcielibyśmy kryterium “osobistego spożytkowania” uczynić obowiązującym, że “Teatrzyk” nie jest wyrazem właśnie takiego wykorzystania “Laury i Filona”? (Pomijam już to, co z tekstem Gałczyńskiego zrobił kabaret “Potem”).

  • Obrońca sentymentalizmu // 28/03/2009 @ 19:57 | Odpowiedz

    Błękitna, coraz lepsze teksty cytujesz. Ten ostatni to już prawie na miarę XIII księgi “Pana Tadeusza”. ;) Uważaj, bo jak tak dalej pójdzie, to ktoś Ci zmieni ksywkę z bluegirl na pinkgirl. :) To taki żartobliwy przerywnik w naszej dyskusji. Zbieram siły przed kolejną rundą.

  • bluegirl // 28/03/2009 @ 20:20 | Odpowiedz

    A ja myślę, że należałoby trochę uporządkować naszą dyskusję, bo spieramy się już na kilku płaszczyznach. :)

    PS. O ksywkę się jakoś nie boję.

  • Obrońca sentymentalizmu // 28/03/2009 @ 23:17 | Odpowiedz

    Tak, trzeba porządkować. Nie chodzi o to, „że jedni poeci mogą nawiązywać do innych dzieł, a drugim nie wolno”. Idzie formę, w jakiej to robią, i o cel, który chcą osiągnąć. W tym jakże potrzebnym, wręcz niezbędnym, dialogu pomiędzy tekstami powinny obowiązywać pewne reguły, zwłaszcza zadbać należałoby o współbrzmienie tonacji (nawet w przypadku nastawienia polemicznego) pomiędzy inspirującym a inspirowanym. Jeżeli ktoś np. chce sobie trochę poświntuszyć – że tak kolokwialnie się wyrażę – i czuje w dodatku potrzebę odniesienia się do istniejącego już utworu, to proszę bardzo, droga wolna. Niech jednak znajdzie tekst licujący z jego zamiarem, gdyż w przeciwnym razie uzyska efekt dopasowywania na siłę wołu do karety.
    Wypowiadając taki pogląd, muszę jednocześnie podkreślić, iż nie mam nic przeciwko frywolności czy nawet obsceniczności w literaturze. Np. bawi mnie do łez Kochanowski, gdy porównuje siebie do czosnku, który główkę ma siwą, lecz łodygę zieloną. Jednak w tym wypadku reguły gry są od początku jasne: poeta mówi do nas z przymrużeniem oka, czujemy to i akceptujemy. Natomiast w przypadku parodystycznego naśladowania wiersza Karpińskiego rzecz wygląda zupełnie inaczej, ponieważ w pierwowzorze poznajemy Laurę jako czułą, wrażliwą i kochającą dziewczynę, a potem ktoś nam brutalnie wmawia, że jest tylko samicą ogarniętą wiosenną rują (zbyt drastycznie powiedziane? Pretensje proszę kierować do Gałczyńskiego). I właśnie ta dysproporcja mnie razi. Dlatego marudzę i protestuję.
    Pozdrawiam serdecznie Błękitną Damę. :)

  • kmld // 29/03/2009 @ 13:55 | Odpowiedz

    Administrator zapewnia, że i “Mazowsze” się pojawi. :)

  • Obrońca sentymentalizmu // 29/03/2009 @ 21:23 | Odpowiedz

    Bardzo się cieszę, gdyż lubię to wykonanie. Pozdrawiam serdecznie. :)

  • pinkgirl // 30/03/2009 @ 19:27 | Odpowiedz

    Odrobina ironicznego dystansu do przedmiotu sentymentalnych wzruszeń nie zaszkodziła jeszcze nikomu, ani też raczej nie jest w stanie tychże sentymentów unieważnić, chyba że uczucie nie jest wystarczająco silne. ;) Szczególnie chyba dotyczy to literaturoznawców. Bluegirl, popieram! ;)

  • Obrońca sentymentalizmu // 30/03/2009 @ 21:59 | Odpowiedz

    Cieszę się, iż coraz więcej dziewczęcych kolorów pojawia się na stronie. Traktuję to jako zapowiedź wielobarwnej wiosny. Może ujrzymy wkrótce tęczę? :)
    Jednak wobec prezentowanych poglądów dystansuję się tak, jak pinkgirl “do przedmiotu sentymentalnych wzruszeń”, gdyż nie mogę wyobrazić sobie uczuciowej sytuacji człowieka, który wzrusza się sentymentalnie i jednocześnie zachowuje ironiczny dystans w stosunku do tego rodzaju przeżyć. Czyż to nie jest paradoks?
    Pozdrawiam serdecznie i wiosennie. :)

  • purplegirl // 30/03/2009 @ 22:29 | Odpowiedz

    Starając się wyrazić swoje zdanie i przebrnąć przez tę dyskusję popieram dziewczyny (co nie ma nic wspólnego z feminizmem). Chcę tylko przypomnieć, że parodia może mieć różne postaci, a jedną z nich jest przedstawienie tekstu “wysokiego” za pomocą stylu niskiego i myślę, że efekt został tu osiągnięty;)

  • pinkgirl // 30/03/2009 @ 23:16 | Odpowiedz

    “Stajemy tu wobec dziwnego, niespodziewanego biegu spraw ludzkich, biegu, w którym – jeśli rozpatrywać go z grubsza – prawie wszystko jest zawsze paradoksalne”, stwierdza Kant, snując rozważania o oświeceniu. Tak więc dalszy wniosek nasuwa się sam: “z pokrzywionego drzewa człowieczeństwa nic prostego nie da się wyciosać”, choćby i było ono jaworem. W tym sęk. I smak. ;)
    Miło, że purplegirl stara się przywrócić dyskusję na nieco bardziej literaturoznawcze tory (tudzież odchodzi od silnego personalizmu ;) ). Oby tak dalej. Czy to oznacza, że kobiety – płeć przecież uważana za bardziej uczuciową – przestały być sentymentalne? Choć może to paradoks, myślę, że wcale nie. Dziewczęta wszelkiej maści, ponownie z Wami w tym – sympatycznym – sporze się łączę. ;)

  • Obrońca sentymentalizmu // 31/03/2009 @ 19:35 | Odpowiedz

    Drogie, kolorowe i bardzo uczone Dziewczyny, zgadzam się z opinią, że przywołane teksty są przykładem parodii. Nie bardzo jednak rozumiem (i może purplegirl mi to wyjaśni), jaki efekt został przez ten zabieg osiągnięty. Nie widzę bowiem w przywołanych tekstach ani satyryczności – tak znamiennej dla twórczości wytrawnych parodystów – ani (tym bardziej) wyrafinowanej zabawy. Widzę za to coś, co mnie niepokoi… Rozwinę tę kwestię w innym poście, bo teraz nie mam za bardzo czasu.
    Pinkgirl, cytującej Kanta, chciałbym powiedzieć, iż ów szacowny filozof, pozbawiony możliwości oglądania reklam telewizyjnych, pewnie nie wiedział, iż “prawie” robi wielką różnicę. ;)

  • bluegirl // 31/03/2009 @ 20:41 | Odpowiedz

    O, jak widzę, pod moją nieobecność dyskusja potoczyła się w różnych kierunkach, więc tylko krótko, w ramach uporządkowania tego, co uporządkowane nie zostało.
    1) Kwestia wykorzystania przez Gałczyńskiego (a następnie przez kabaret “Potem”) utworu “Laura i Filon” (czy też np. fragmentów “Hamleta” w skeczu z Rowanem Atkinsonem) – moim zdaniem niewiele jest na świecie takich rzeczy, które z zasady nie powinny być przedmiotem żartu w żadnych okolicznościach, a już na pewno nie należy do nich literatura.
    2) Kwestia dialogu między tekstami – sądzę, że każdy twórca ma prawo dyskutować z każdym tekstem w taki sposób, jaki uzna za słuszny. Któż bowiem miałby wyznaczać zasady tych rozmów? Jakiś Komisarz Rzeczpospolitej Literackiej (by posłużyć się określeniem Genette’a)? A do zadań literaturoznawców należy np. analiza strategii intertekstualnych czy opisanie wzajemnych relacji między utworami (z zachowaniem dystansu do przedmiotu badań), a nie obrażanie się na sam fakt zaistnienia danego dialogu i żywienie urazy do pisarza. Ale to tylko moje zdanie.

  • Obrońca sentymentalizmu // 31/03/2009 @ 21:56 | Odpowiedz

    Szanowna Bluegirl, Twoje uporządkowanie wydaje mi się problematyczne (być może w myśl zasady, iż najstaranniejszy porządek czasami bywa początkiem nowego bałaganu).
    1. Może i nie należy mieć do literatury pretensji o to, że żartuje w ogóle, ale uwagi co do sposobu żartowania wolno – a czasami nawet trzeba – zgłaszać.
    2. Może i nie ma Komisarza Rzeczypospolitej Literackiej (choć ja uważam, że taki Komisarz istnieje, a na imię mu Smak), który odgórnie regulowałby zasady intertekstualnych odniesień, ale to nie oznacza, iż odbiorcy literatury (zarówno ci profesjonalni, jak i nieprofesjonalni) nie mogą zgłaszać zastrzeżeń wówczas, gdy dostrzegają kontrowersyjność lub artystyczną mizerię nawiązań jednego tekstu do drugiego (to, że mamy postmodernizm nie oznacza, iż musimy się na wszystko w literaturze i kulturze godzić).
    3. Nie obrażam się na “sam fakt zaistnienia (…) dialogu”, o którym dyskutujemy, lecz uważam, iż rekomendacja jednego z ważniejszych wierszy w historii literatury polskiej, jakim jest “Laura i Filon”, poprzez ów dialog z punktu widzenia dydaktyki literatury jest przedsięwzięciem dość chybionym i – co gorsza – może świadczyć o brutalnym wdarciu się na literaturoznawcze podwórko cynicznej zasady marketingowej: najlepszą reklamą jest skandal.
    Pozdrawiam serdecznie. :)

  • bluegirl // 31/03/2009 @ 22:19 | Odpowiedz

    Szanowny Obrońco sentymentalizmu, czy naprawdę wierzysz w istnienie Smaku, który odgórnie reguluje zasady tworzenia literatury?

  • Obrońca sentymentalizmu // 01/04/2009 @ 07:46 | Odpowiedz

    Dobrze poddaję się. Dziewczyny, jesteście znakomite, profesjonalnie przygotowane, ja z Wami nie wygram tej debaty o literaturze. Podziwiam Was i pozdrawiam wiosennie. I życzę wszystkiego najlepszego. :)

  • Obrońca sentymentalizmu // 01/04/2009 @ 07:48 | Odpowiedz

    Przepraszam, że zapomniałem o przecinku w pierwszym zdaniu. Jeszcze raz pozdrawiam i wiosennych przyjemności życzę. :)

Dodaj komentarz